Kościół Matki Boskiej Królowej Polski w Kunowie to jeden z tych wiejskich kościołów, które z daleka wydają się niepozorne, a z bliska okazują się fascynującą mieszanką surowej, pomorskiej architektury i zaskakująco bogatego wnętrza. Położony pośrodku wsi, na lekkim wyniesieniu, z kamiennym ogrodzeniem wokół dawnego cmentarza, tworzy bardzo wyraźne serce Kunowa – zarówno w sensie krajobrazowym, jak i emocjonalnym. Późnogotycka bryła z kamienia polnego i cegły, XV‑wieczne korzenie, dobudowana XVI‑wieczna wieża i barokowe wyposażenie sprawiają, że w jednej świątyni spotyka się kilka epok, które razem układają się w niezwykle spójny obraz. To miejsce, które najlepiej smakuje na spokojnie: z czasem na obejście murów dookoła, krótką chwilę zadumy przy płytach nagrobnych w prezbiterium i wreszcie na dokładne przyjrzenie się temperowemu wizerunkowi Chrystusa Boleściwego w dawnym sakrarium. Wrażenie robi nie tylko kunszt dawnych budowniczych, ale też fakt, że kościół wciąż żyje – słychać tu głosy, dzwony, modlitwy, a nie tylko echo historii.

Historia i tło
Średniowieczne początki
Świątynia w Kunowie wyrosła na przełomie średniowiecza i nowożytności – została zbudowana w XV wieku jako wiejski kościół dla okolicznej wspólnoty, w typowym dla Pomorza układzie: salowa bryła z kamienia polnego i cegły na prostokątnym planie, zorientowana prezbiterium na wschód. W tamtym czasie powstawała cała grupa podobnych wiejskich kościołów, jednak nie wszystkie dotrwały do dziś w tak dobrej formie jak ten w Kunowie. Już pierwsze spojrzenie na mury zdradza wiek budowli – nieregularne kamienie, miejscami wzmacniane cegłą, układają się w fasady, które w słońcu przybierają różne odcienie szarości, beżu i czerwieni. Z czasem kościół był dostosowywany do zmieniających się potrzeb, ale jego rdzeń – późnogotycka konstrukcja – pozostał czytelny i mocno wyczuwalny. Warto mieć z tyłu głowy świadomość, że to wnętrze i mury widziały całe stulecia historii: zmiany administracyjne, wyznaniowe, wojny, migracje ludności. Mimo tego kościół wciąż jest używany i pełni swoją podstawową funkcję, co dodaje mu autentyczności.
Dobudowa wieży i późniejsze przekształcenia
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów świątyni jest wieża, dostawiona do zachodniej części kościoła w 1582 roku. Pionowa bryła z kamienia, na planie kwadratu, wyrasta zdecydowanie ponad główną część kościoła, dzięki czemu świątynia staje się jeszcze wyraźniejszą dominantą krajobrazu wsi. Lico wieży zdobią ostrołukowe blendy – płytkie, dekoracyjne wnęki, które przełamują masywność ścian i od razu zdradzają późnogotycki rodowód tej części budowli. W przyziemiu umieszczono portal zamknięty łukiem odcinkowym, przez który wchodzi się do środka – wejście, choć skromne, ma w sobie bardzo naturalną elegancję dawnej architektury. Wieżę wieńczy czworoboczny bęben, na którym osadzono spiczasty hełm, widoczny z daleka z dróg dojazdowych do Kunowa; z perspektywy pola czy szosy sylwetka kościoła z tym strzelistym zakończeniem naprawdę robi wrażenie. W XVIII wieku świątynia przeszła istotną przebudowę: powiększono otwory okienne, wpuszczając do wnętrza więcej światła, a od strony północnej dobudowano trzy niewielkie kruchty, które dziś nadają bryle ciekawy, nieregularny rysunek. Te zmiany nie zatarły średniowiecznego charakteru, ale dołożyły warstwę barokowej wrażliwości na światło i przestrzeń.
Zmiana wyznania i powojenna konsekracja
Jak wiele kościołów na Pomorzu, także ten w Kunowie ma za sobą okres funkcjonowania w tradycji protestanckiej. Po reformacji świątynia przez długie lata służyła lokalnej wspólnocie ewangelickiej, o czym pośrednio przypominają układ wnętrza i niektóre elementy wystroju. Po II wojnie światowej, gdy zmieniły się granice i struktura ludności, kościół powrócił w ręce katolików – został poświęcony jako świątynia rzymskokatolicka 15 sierpnia 1945 roku, w symbolicznym dniu uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Od tego czasu funkcjonuje jako kościół filialny parafii św. Antoniego z Padwy i bł. Stefana Wyszyńskiego w Kobylance, pozostając ważnym miejscem modlitwy dla mieszkańców. Ta zmiana tradycji nie wymazała śladów przeszłości – raczej dołożyła nową warstwę, dzięki czemu świątynia jest dziś świadkiem ciągłości wiary w różnych formach. Każda msza, chrzest czy ślub to kolejny zapis w długiej, wielowiekowej historii budowli, która potrafiła przystosować się do zmieniających się czasów.
Architektura zewnętrzna
Kamień polny, cegła i późnogotyckie detale
Z zewnątrz kościół w Kunowie robi wrażenie przede wszystkim surową, ale bardzo harmonijną konstrukcją z kamienia polnego i cegły. Ściany głównej bryły ułożone są z dużych, nieregularnych głazów, pomiędzy którymi miejscami przebijają się ceglane uzupełnienia i obramienia – ten kontrast materiałów jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów architektury wiejskich kościołów Pomorza. Od wschodniej strony wzrok przyciąga ozdobny szczyt, rozczłonkowany blendami, które przełamują gładką powierzchnię muru i dodają całości rytmu; w słoneczny dzień rzucają one delikatne cienie, podkreślające trójwymiarowość fasady. Boczne ściany nawy mają okna zamknięte łukiem odcinkowym – to efekt XVIII‑wiecznego powiększenia otworów, dzięki któremu wnętrze zyskało więcej światła. W całości bryły dobrze widać etapowość budowy: starsza, bardziej zwarta część korpusu, późniejsza wieża, kruchty po północnej stronie – wszystko składa się na ciekawy, „warstwowy” obraz. Z zewnątrz świątynia wygląda skromnie, ale im dłużej się na nią patrzy, tym więcej detali zaczyna wychodzić na pierwszy plan.
Wieża z hełmem jako dominantą krajobrazu
Wieża kościoła jest nie tylko architektonicznym dodatkiem, ale też ważnym punktem orientacyjnym w całym krajobrazie Kunowa. Jej kwadratowa podstawa, masywne kamienne ściany i ostrołukowe blendy nadają jej dostojny, choć nieprzytłaczający charakter – to raczej czujny strażnik nad wsią niż monumentalny zamek. Na czworobocznym bębnie wznosi się strzelisty hełm, który pięknie rysuje się na tle nieba: w słoneczne dni ostro odcina się od błękitu, w pochmurne – zlewa się z ciężkimi chmurami, tworząc bardziej melancholijny nastrój. Z różnych miejsc w okolicy wieża wygląda inaczej: z bliska przyciąga detalem i fakturą kamienia, z dalszej perspektywy jest tylko cienką kreską, która zdradza obecność kościoła i pomaga zorientować się w terenie. Wrażenie robi także portal w przyziemiu – nieprzesadnie ozdobny, ale wyraźnie akcentujący wejście do świątyni, jak brama między zwykłą przestrzenią wsi a bardziej symboliczną przestrzenią sacrum. Ta gra proporcji między wieżą a korpusem kościoła sprawia, że budowla świetnie wpisuje się w otwartą przestrzeń pól i drzew.
Otoczenie: mur, dawny cmentarz i krajobraz wsi
Kościół w Kunowie nie istnieje w próżni – jego odbiór w dużej mierze buduje otoczenie. Świątynię razem z dawnym cmentarzem okala kamienno‑ceglany mur, który wyraźnie odcina teren sakralny od reszty wsi, tworząc coś w rodzaju niewielkiej wyspy ciszy. W mur wkomponowane są bramy i niewielkie przejścia, prowadzące na teren przykościelny; przejście nimi ma zawsze w sobie pewien symboliczny wymiar, nawet jeśli wchodzi się tylko na chwilę. Dawny cmentarz, z zachowanymi nagrobkami i nowszymi krzyżami, dodaje całości wrażenia zadomowienia – widać, że to miejsce, w którym kolejne pokolenia zostawiały swoich bliskich, wiążąc z kościołem nie tylko niedziele, lecz także najważniejsze momenty życia. Z murów i terenu przykościelnego rozpościera się widok na okoliczne domy, pola i drzewa – w słoneczne popołudnia światło miękko opływa całą przestrzeń, a jesienią pojawia się niesamowita paleta barw. To otoczenie sprawia, że kościół w Kunowie odbiera się nie jako oderwany zabytek, ale jako naturalny element pejzażu.
Wnętrze kościoła
Układ przestrzeni i strop
Po przekroczeniu progu kościoła w Kunowie pierwsze wrażenie buduje zaskakująco przytulne wnętrze, nakryte XVIII‑wiecznym, podwyższanym stropem. Nie ma tu monumentalnych sklepień jak w wielkich miejskich świątyniach, za to jest bardzo ludzka skala – przestrzeń, w której łatwo poczuć się swobodnie, nie przytłoczonym. Strop zdobią sztukaterie, które subtelnie urozmaicają płaszczyznę sufitu i tworzą delikatne podziały, nadające wnętrzu rytm; nie są krzykliwe, ale wystarczająco wyraziste, by przyciągać wzrok podczas dłuższego pobytu w środku. Po stronie zachodniej, nad wejściem, znajduje się empora chórowa z XIX wieku – drewniana galeria, na której dawniej (i dziś) umieszczano chór i organy. Jej balustrada i konstrukcja wprowadzają do wnętrza dodatkowy poziom, co dodaje przestrzeni głębi i dynamiki. Wnętrze jest jasne dzięki powiększonym oknom, ale jednocześnie zachowuje lekko przytłumiony, spokojny charakter – światło rozlewa się miękko po tynkach i elementach wyposażenia.
Barokowy ołtarz główny
Centralnym punktem prezbiterium jest barokowy ołtarz główny ze sceną Ukrzyżowania, który już z daleka przyciąga wzrok zarówno kompozycją, jak i detalem. Konstrukcja ołtarza, bogato uformowana, wypełniona jest ornamentami roślinnymi, wijącymi się wokół kolumn, gzymsów i ram; całość robi wrażenie żywego, pulsującego tła dla figury Chrystusa na krzyżu. Połączenie drewna, złoceń i ciemniejszych akcentów malarskich sprawia, że ołtarz świetnie reaguje na światło – w słoneczne dni poszczególne elementy połyskują, a w bardziej pochmurnych wydobywa się z niego głębia barw. Patrząc z bliska, dostrzega się mnogość drobnych szczegółów: liście, kwiaty, niewielkie motywy dekoracyjne, które pokazują kunszt rzemieślników sprzed wieków. Ten ołtarz, mimo upływu czasu, wciąż pełni swoją pierwotną rolę – jest centrum liturgii, tłem dla mszy i nabożeństw, miejscem skupienia wzroku podczas modlitwy. Jego obecność nadaje wnętrzu ciepła i odświętności, jakiej trudno byłoby oczekiwać po tak skromnej z zewnątrz świątyni.
Ambona z 1714 roku
Jednym z najbardziej intrygujących elementów wyposażenia jest barokowa ambona z 1714 roku, przykryta dekoracyjnym baldachimem. Z konstrukcji od razu bije elegancja i rozmach epoki, w której słowo głoszone z ambony miało ogromne znaczenie w życiu wspólnoty. Korpus ambony zdobią malowidła przedstawiające postacie biblijne oraz sceny z życia Chrystusa – choć mają już swoje lata, wciąż zachwycają kolorystyką i ekspresją postaci. Baldachim nad amboną, bogato zdobiony, zamyka całość od góry, przez co miejsce to wygląda niemal jak mała scena teatralna zawieszona w przestrzeni nawy. Gdy wyobrazi się dawne kazania, wygłaszane stąd do zgromadzonych wiernych, łatwo poczuć, jak ważnym „punktem ciężkości” była ta ambona w historii parafii. Dziś nawet puste stanowisko przemawia – to jeden z tych detali, przy których mimowolnie zatrzymuje się wzrok podczas zwiedzania wnętrza.
Sakrarium z późnogotyckim wizerunkiem Chrystusa
W ścianie wschodniej prezbiterium znajduje się niezwykle cenne sakrarium, zamknięte żelazną kratą i XV‑wiecznymi dębowymi drzwiczkami. To miejsce działa na wyobraźnię już samą konstrukcją: niewielka nisza, chroniona metalem i wiekowymi deskami, skrywa tajemnicę w postaci malowanego temperą wizerunku Chrystusa Boleściwego na wewnętrznej stronie drzwiczek. Postać Chrystusa, utrzymana w późnogotyckiej stylistyce, ma w sobie ogromny ładunek emocji – to nie jest tylko dekoracja, ale obraz, który zdaje się nosić w sobie modlitwy i spojrzenia wielu pokoleń. Ślady czasu, mikropęknięcia, przetarcia, nieco przygaszone barwy tylko wzmacniają wrażenie autentyczności. Sam fakt, że taki zabytek przetrwał w niewielkim, wiejskim kościele, robi ogromne wrażenie i pokazuje, jak wysoką rangę artystyczną potrafiły mieć wnętrza nawet poza dużymi ośrodkami miejskimi. Patrzenie na ten wizerunek w cichym, niewielkim prezbiterium to jedno z najbardziej poruszających doświadczeń związanych z tym kościołem.
Płyty nagrobne i detale
W posadzce prezbiterium wmurowane są trzy płyty nagrobne, pochodzące z 1584, 1737 i 1754 roku. Trudno przejść obok nich obojętnie, bo przypominają bardzo konkretnie o ludziach, którzy żyli, modlili się w tej świątyni i zostali w niej symbolicznie obecni na zawsze. Napisy, herby, obrzeża płyt – choć nadgryzione zębem czasu – wciąż są czytelne i stanowią znakomity punkt wyjścia do snucia opowieści o dawnych mieszkańcach tych ziem. Dookoła, na ścianach i w detalach wyposażenia, pojawiają się kolejne drobiazgi: elementy sztukaterii, fragmenty polichromii, detale snycerskie, które razem tworzą gęstą, choć nienachalną warstwę dekoracyjną. To wnętrze nie krzyczy przepychem, ale im dłużej się w nim przebywa, tym więcej się dostrzega – jak w dobrze napisanej książce, w której drugie i trzecie czytanie odsłania kolejne szczegóły. Każdy z tych elementów przypomina, że kościół był i jest nie tylko miejscem modlitwy, lecz także nośnikiem pamięci o lokalnej społeczności.
Dla odwiedzających
Dojazd i położenie
Kunowo leży w gminie Kobylanka, w powiecie stargardzkim, niedaleko głównych tras łączących Stargard z okolicznymi miejscowościami i Jezioro Miedwie. Do wsi najwygodniej dojechać samochodem – lokalne drogi asfaltowe prowadzą tu przez typowy pomorski krajobraz pól i niewielkich lasów; w miarę zbliżania się do Kunowa wieża kościoła pojawia się na horyzoncie i ułatwia orientację. W okolicy brak wielkich parkingów, ale przy kościele i wzdłuż pobliskich ulic zwykle da się bez problemu zatrzymać auto, zwłaszcza poza godzinami największych nabożeństw. Do Kunowa można też dotrzeć rowerem, łącząc wizytę w kościele z wycieczką po okolicznych wsiach i nad Jezioro Miedwie – spokojne, lokalne szosy sprzyjają takim przejazdom, a niewielkie przewyższenia czynią trasę przyjemną nawet dla mniej wprawionych rowerzystów. Sam kościół stoi w centrum wsi, co sprawia, że trudno go przeoczyć – to prawdziwy punkt orientacyjny.
Kościół Matki Boskiej Królowej Polski w Kunowie znajduje się w centrum wsi Kunowo w gminie Kobylanka (powiat stargardzki). Dojazd możliwy jest lokalnymi drogami z kierunku Kobylanki, Stargardu oraz rejonu Jeziora Miedwie. Wokół świątyni nie ma wyznaczonego, dużego parkingu turystycznego, ale przy kościele i na okolicznych ulicach można zwykle zaparkować samochód osobowy. Najlepiej przyjechać z zapasem czasu przed mszą lub poza godzinami nabożeństw, aby spokojnie obejrzeć kościół i jego otoczenie.
Msze, wejście i zwiedzanie
Kościół w Kunowie nie jest typową „atrakcją muzealną” z kasą biletową i stałymi godzinami otwarcia dla turystów – przede wszystkim pełni funkcję czynnej świątyni parafii w Kobylance. To sprawia, że najłatwiej dostać się do środka podczas mszy świętej lub tuż przed nią; wnętrze jest wtedy otwarte, a obecność wiernych w naturalny sposób wpisuje się w obraz kościoła. Według informacji parafialnych msza w Kunowie odprawiana jest w niedziele i uroczystości o godzinie 10.00, co stanowi dobrą okazję do zobaczenia wnętrza w jego „żywym” kontekście. Poza czasem nabożeństw kościół może być zamknięty, dlatego w przypadku chęci spokojnego oglądania detali najlepiej wcześniej skontaktować się z parafią w Kobylance i zapytać o możliwość wejścia. Nie obowiązują tu żadne bilety ani komercyjne opłaty – funkcjonowanie świątyni opiera się na charakterystycznym dla tego typu miejsc, dobrowolnym wsparciu wiernych. Wchodząc do środka, warto pamiętać o tym, że to przede wszystkim miejsce modlitwy i zachować odpowiedni szacunek oraz ubiór.
Wejście do kościoła w Kunowie jest bezpłatne, nie ma biletów ani stałych godzin zwiedzania jak w muzeach. Najpewniejszą porą na odwiedzenie wnętrza jest niedzielna msza święta o godzinie 10.00 (informacja według rozkładu nabożeństw parafii Kobylanka). Poza mszami kościół bywa zamknięty, dlatego w razie potrzeby warto skontaktować się z parafią w Kobylance i zapytać o możliwość indywidualnego wejścia. W czasie liturgii obowiązuje zachowanie ciszy i niefotografowanie w sposób utrudniający modlitwę wiernych. Dodatkowych opłat za zwiedzanie ani rezerwacji biletów się tu nie stosuje.
Kiedy najlepiej odwiedzić
Kościół w Kunowie ma swój urok o każdej porze roku, ale niektóre momenty potrafią szczególnie mocno zapisać się w pamięci. Wiosną i latem otoczenie świątyni tonie w zieleni, a kamienny mur oraz mury kościoła kontrastują z intensywną barwą traw i liści; światło słoneczne miękko rysuje blendy we wschodnim szczycie i ostrołukowe wnęki na wieży. Jesienią, gdy liście drzew wokół przybierają złote i czerwone barwy, cały teren przykościelny zamienia się w naturalną scenę – spacer wokół muru ma wtedy wyjątkowo nastrojowy charakter. Zimą, szczególnie przy śniegu, surowość kamienia i cegły jeszcze bardziej się uwydatnia, a kościół wygląda jak średniowieczna strażnica strzegąca wsi. Najciekawsze światło do fotografowania z zewnątrz pojawia się zwykle rano i późnym popołudniem, gdy słońce jest nisko i podkreśla fakturę murów. Planując przyjazd, warto wziąć pod uwagę zarówno porę mszy, jak i warunki pogodowe, bo one w dużej mierze zadecydują o tym, jak zapamięta się to miejsce.
Najbardziej sprzyjające warunki do oglądania kościoła z zewnątrz panują wiosną i jesienią, gdy światło i kolory otoczenia najlepiej podkreślają zróżnicowaną fakturę murów. Wnętrze można najłatwiej zobaczyć w niedzielę około godziny 10.00, kiedy odprawiana jest msza święta. Warto przyjść nieco wcześniej, aby na spokojnie obejrzeć detale architektoniczne i wyposażenie, nie przeszkadzając w liturgii. W upalne dni przyjemny cień daje otoczenie dawnego cmentarza i murów, zimą zaś teren wokół świątyni może być śliski – dobrze wziąć pod uwagę odpowiednie obuwie.
Dlaczego ten kościół zapada w pamięć
Atmosfera małej wsi i duża historia
Największym urokiem kościoła w Kunowie jest połączenie bardzo kameralnego, wiejskiego otoczenia z wagą i jakością zabytku, której spokojnie można by oczekiwać po dużo większym mieście. Z jednej strony jest tu cisza, pola, niewysokie domy i kilka lokalnych dróg, z drugiej – XV‑wieczna świątynia z późniejszą wieżą, barokowym ołtarzem, cenną amboną, płytami nagrobnymi i późnogotyckim wizerunkiem Chrystusa Boleściwego. Ta mieszanka sprawia, że każda wizyta staje się czymś więcej niż zwykłym „zaliczeniem” obiektu z listy zabytków – to raczej spotkanie z konkretnym miejscem, które ma swoją twarz, tempo i opowieść. Kościół jest tu nie tylko świadkiem historii, ale także żywym centrum duchowym niewielkiej społeczności, co bardzo dobrze czuć podczas niedzielnej mszy. Być może właśnie ten brak turystycznego zgiełku i komercyjnej otoczki sprawia, że wrażenia z Kunowa zostają w pamięci na długo.
Miejsce w szerszym kontekście regionu
Świątynia w Kunowie pięknie wpisuje się w mozaikę atrakcji powiatu stargardzkiego – obok murów Stargardu, jeziora Miedwie czy zamku w Pęzinie tworzy ważny punkt na szlaku mniej oczywistych, ale niezwykle wartościowych miejsc. To idealny przystanek podczas objazdu okolicy: można połączyć wizytę tutaj ze spacerem nad Miedwiem w Morzyczynie, przejazdem przez „Bieszczady Ińskie” między Kóz a Ciemnikiem czy wizytą w jednym z okolicznych rezerwatów przyrody. Kościół pokazuje też, jak wiele kryje się w małych wsiach – niepozorne nazwy na mapie często skrywają perełki architektury sakralnej, o których przypomina się dopiero na miejscu. Właśnie takie miejsca budują prawdziwy charakter regionu i pozwalają zrozumieć jego historię nie tylko przez pryzmat największych miast, ale przede wszystkim codzienności rozgrywającej się przez stulecia w małych społecznościach. Kunowo jest jednym z najlepszych przykładów tego, jak historia potrafi zakorzenić się głęboko w lokalnym pejzażu.
Podsumowanie
Kościół Matki Boskiej Królowej Polski w Kunowie to miejsce, w którym w jednym spojrzeniu spotykają się surowa uroda kamienia polnego, finezja późnogotyckich i barokowych detali oraz spokojna atmosfera pomorskiej wsi. Z zewnątrz przyciąga sylwetką z charakterystyczną wieżą i ozdobnym wschodnim szczytem, w środku zaskakuje ciepłym, jasnym wnętrzem ze sztukateriami, barokowym ołtarzem, bogato zdobioną amboną i bezcennym późnogotyckim wizerunkiem Chrystusa w sakrarium. Płyty nagrobne w posadzce, kamienno‑ceglany mur wokół dawnego cmentarza i wielowiekowa historia świątyni sprawiają, że to nie tylko piękny zabytek, ale też ważny nośnik pamięci o ludziach, którzy żyli tu przed nami. Brak komercyjnej infrastruktury i muzealnej oprawy paradoksalnie działa na plus – pozwala doświadczać kościoła w jego naturalnym rytmie, jako żywego miejsca modlitwy i spotkań. W połączeniu z bliskością innych atrakcji regionu świątynia w Kunowie staje się obowiązkowym punktem na mapie tych, którzy lubią szukać prawdziwych skarbów z dala od najgłośniejszych, turystycznych szlaków.
