Powiat stargardzki to prawdziwy klejnot Dolnego Pomorza, gdzie historyczne miasta spotykają się z malowniczymi jeziorami i urokliwymi wsiakami. Wystarczy odjechać kilkanaście kilometrów od Stargardu, a już zapadasz w świat cichych lasów bukowych, zakręconych wstęg jezior i neogotyckich pałaców, które wydają się wzięte z powieści. Wspólny mianownik tego regionu to spokój, przyroda i architektura, która potrafi opowiedzieć dziesiątki historii, nim wrócisz do domu.
Stargard

Baszta Morze Czerwone
Baszta Morze Czerwone góruje nad Stargardem jak strażnik z innej epoki. Wysokość blisko 35 metrów sprawia, że wspinaczkę na szczyt trzeba wziąć z humorem, ale widok na Stare Miasto, mury, Wieżę Bismarcka i zielone wstęgi parków więcej niż wynagradza wysiłek. Z góry widać, jak labirynt uliczek pudrowo‑białych i żółtych kamienic krąży wokół rynku, a na dalej w końcu wtapia się w bujne lasy, które wyciągają się aż po Inę. W okolicznych niedzielach warto przyjść późnym porankiem, kiedy wiatr rozwiewa ostatnie mgły, a miasto wypija pierwsze promienie słońca, zanim wypełnią je rowerzyści i piesi.
Rynek Staromiejski
Rynek w Stargardzie to nie tylko miejsce handlu, ale rodzaj otwartej galerii, w której w każdej kamienicy schowa się inna historia. W dawnych czasach wokół rynku kręciła się cała gospodarka miasta: od karczmy i karczmy miejskiej, przez kramy rzemieślnicze, po pierwsze kawiarnie, które dziś wciąż witają gości na tym samym miejscu. W oknach pojawiają się buntownicze detaliki – dziwne maskarony w kamieniu, wyryte w blasze monogramy, a gdzieś wciąż widoczne są ślady po dawnym rendze czy zegarze, który przestawiano za każdym razem, gdy wiatr dawał mi pulę. W weekendy stół przy stoliku na dole rynku bywa dobrym miejscem na filiżankę kawy, gdy wokoł rozwija się kolorowy hałas: od rzeźbiarza w dekoltach po sprzedawcę pastelków i kioski z lokalnym miodem.
Morzyczyn

Promenada nad jeziorem Miedwie
Promenada nad Miedwiem w Morzyczynie to kompletnie inne oblicze powiatu – zamiast cegły i murów pojawia się szeroka tafla wody, długie pomosty i klimat niemal nadmorskiego deptaka. Spacer wzdłuż brzegu jest tu wyjątkowo przyjemny, bo ścieżka biegnie bardzo blisko wody, a widok na rozległe jezioro co chwilę się zmienia wraz z zakrętami linii brzegowej. W słoneczne dni powierzchnia Miedwia błyszczy intensywnie, a pod wieczór jezioro zamienia się w ogromne lustro, w którym toną kolory zachodu. Najciekawsze są mniej uczęszczane fragmenty promenady, gdzie można znaleźć spokojniejsze ławki i zejścia bliżej wody, bez zgiełku głównej części rekreacyjnej. To dobre miejsce, by złapać inny rytm dnia – wolniejszy, bardziej skupiony na szumie fal, skrzeku ptaków i lekkim wietrze znad jeziora. Nawet poza sezonem spacer tutaj ma swój urok, bo puste pomosty i spokojna tafla wody tworzą nastrój, który trudno znaleźć w miejskim centrum.
Kobylanka

Kościół w Kunowie
Kościół w Kunowie jest jednym z tych wiejskich kościołów, które najlepiej odkrywać bez pośpiechu, oglądając go z różnych stron i pozwalając, żeby detale same wychodziły na pierwszy plan. Kamienne mury i ceglane wstawki tworzą charakterystyczny dla regionu, bardzo malowniczy miks, który w słońcu nabiera ciepłych odcieni, a w pochmurne dni podkreśla surowość bryły. Otaczający kościół teren jest spokojny, z niewielkim, wiejskim cmentarzem, który dodaje całości nastroju zadumy i osadzenia w czasie. Najciekawsza jest gra proporcji – stosunkowo wysoka wieża wyrasta ponad niższy korpus świątyni, dzięki czemu kościół staje się naturalną dominantą okolicy. W pobliżu trudno o wielki ruch, dlatego miejsce to działa trochę jak kapsuła czasu, w której można na chwilę oderwać się od współczesnego zgiełku i wyobrazić sobie, jak wyglądały tutejsze niedziele kilkaset lat temu. Szczególnie ładnie prezentuje się w otoczeniu jesiennych drzew lub zimowej ciszy.
Plac Zgody i Lipa – Wieniec Zgody
Plac Zgody w Kobylance jest jednym z tych niepozornych wiejskich placów, które dopiero po chwili zaczynają opowiadać swoje historie. Centralnym punktem jest tu rozłożysta lipa – Wieniec Zgody – drzewo, które pamięta znacznie więcej niż jakikolwiek współczesny mieszkaniec i które stało się rodzajem naturalnego pomnika. Jej szeroka korona tworzy latem zielony parasol, pod którym panuje przyjemny półcień, idealny na chwilę odpoczynku w środku dnia. Otoczenie placu to mieszanka skromnej, lokalnej architektury i elementów upamiętniających historię miejsca, ale wszystko zachowuje kameralny, niespieszny charakter. To świetne miejsce, by poczuć atmosferę małej zachodniopomorskiej wsi, w której centrum życia od zawsze było proste, otwarte miejsce spotkań, a nie nowoczesne centrum handlowe. Jesienią opadające liście lipy zamieniają plac w złotą scenę, która aż prosi się o zdjęcia.
Ińsko

Jezioro Ińsko i Iński Park Krajobrazowy
Ińsko i okolica to kawałek powiatu stargardzkiego, w którym przyroda zdecydowanie przejmuje pierwsze skrzypce. Jezioro Ińsko, otoczone wzgórzami morenowymi, wygląda jak przeniesione z bardziej górzystych regionów – linia brzegowa jest tu poszarpana, pełna zatoczek i wcięć, a woda potrafi mienić się intensywnym błękitem. Iński Park Krajobrazowy dodaje do tego zestawu gęste lasy, punkty widokowe i leśne drogi, które skręcają, wznoszą się i opadają tak, że zwykła przejażdżka czy spacer zaczyna przypominać małą wyprawę. Największą siłą tego rejonu jest różnorodność krajobrazu na niewielkim obszarze – raz jest się nad lustrem jeziora, chwilę później na leśnym wzgórzu, z którego widać kolejne akweny rozrzucone między drzewami. Mniej uczęszczane miejsca wokół Ińska pozwalają poczuć prawdziwą ciszę, przerywaną jedynie odgłosami ptaków i szelestem liści. To świetna przestrzeń dla osób, które lubią łączyć odpoczynek nad wodą z pieszymi lub rowerowymi wypadami po okolicy. Tutaj znajdziesz więcej informacji.
Pęzino

Zamek w Pęzinie
Zamek w Pęzinie to miejsce, które robi wrażenie przede wszystkim atmosferą – ogromny, historyczny gmach wtopiony w otaczający go krajobraz sprawia, że cała wieś nabiera bardziej „baśniowego” wymiaru. Sama bryła zamku, z wieżami, skrzydłami i dziedzińcem, świetnie prezentuje się z różnych stron, a szczególnie ciekawie wygląda w zestawieniu z okoliczną zielenią i wodą. W zależności od pory dnia cegła i tynki zmieniają barwy, co sprawia, że miejsce nigdy nie wygląda tak samo – raz łączy się z niebem w pastelowych tonach, innym razem kontrastuje ostro z ciężkimi chmurami. Otoczenie zamku sprzyja spacerom: można powoli obejść cały kompleks, przyglądając się detalom architektonicznym i wyobrażając sobie dawne życie jego mieszkańców. Nawet jeśli nie wszystkie wnętrza są dostępne, już sama obecność w tej przestrzeni daje poczucie kontaktu z ważnym fragmentem historii regionu. To jedna z tych atrakcji, do których chętnie się wraca o różnych porach roku, bo sceneria za każdym razem odgrywa inną opowieść.
Krępcewo
Ruiny zamku w Krępcewie
Ruiny zamku w Krępcewie mają w sobie dzikość, której często brakuje starannie odrestaurowanym zabytkom. Pozostałości murów, porośnięte mchem i roślinnością, tworzą scenerię rodem z romantycznych obrazów – fragmenty ścian, okien i załamań bryły sugerują dawną świetność, ale jednocześnie wyraźnie pokazują, jak mocno czas odcisnął tu swoje piętno. Przebywanie w takim miejscu uruchamia wyobraźnię: łatwo zacząć dopowiadać sobie, jak wyglądały pełne mury, dziedziniec, bramy i wieże. Otoczenie ruin, z zielenią i widokiem na okoliczne pola, dopełnia klimatu lekkiej izolacji, jakby zamek wciąż stał trochę na uboczu świata. To świetny punkt na krótki postój podczas objazdu powiatu, zwłaszcza dla osób, które lubią fotografować – gra światła na popękanej cegle, prześwity nieba przez dawne okna i roślinność wdzierająca się między kamienie tworzą bardzo wdzięczne kadry. Wizyta tutaj zostawia w pamięci nie tylko obraz, ale i specyficzne poczucie kontaktu z historią w jej najbardziej surowej formie.
Podsumowanie
Powiat stargardzki to mozaika miejsc, które najlepiej smakują w wersji „slow” – gdy zamiast odhaczania listy zabytków daje się sobie czas na błądzenie i zatrzymywanie w pozornie nieistotnych punktach. Obok ikon jak mury Stargardu czy Jezioro Miedwie równie mocno zapadają w pamięć boczne drogi wśród bukowych lasów, ruiny zamku na uboczu czy małe kościoły z kamienia polnego, w których czas płynie jakby wolniej. Największą wartością tego regionu jest różnorodność: od miejskich murów obronnych, przez wodne pejzaże i leśne rezerwaty, aż po pałace, zamki i ich ruiny rozsiane po wsiach. To teren, który nagradza ciekawość – im bardziej schodzi się z głównych szlaków, tym więcej nietypowych i mało popularnych atrakcji odkrywa się po drodze. Dzięki temu każda kolejna wizyta nie jest powtórką, lecz nowym rozdziałem w osobistej opowieści o tej części Pomorza.
